Kamil Grabara i Jakub Kamiński w formie przed barażami. Podsumowanie występów Polaków w Bundeslidze


Jak radzą sobie reprezentanci Polski występujący na niemieckich boiskach?

17 marca 2026 Kamil Grabara i Jakub Kamiński w formie przed barażami. Podsumowanie występów Polaków w Bundeslidze
Marcin Karczewski / PressFocus

Już w czwartek 26 marca reprezentacja Polski zmierzy się z Albanią w półfinale baraży o udział w tegorocznych mistrzostwach świata. Jest to więc dobry moment, aby przyjrzeć się formie polskich piłkarzy, zaczynając od tych występujących na niemieckich boiskach. W ostatni weekend błyszczał przede wszystkim Kamil Grabara, który uchronił Wolfsburg przed kolejną dotkliwą porażką. Mniej lub bardziej udane występy zaliczyło także kilku innych biało-czerwonych.


Udostępnij na Udostępnij na

Polski pojedynek

26. kolejkę Bundesligi otworzyło spotkanie Borussii Mönchengladbach z walczącym o utrzymanie FC St. Pauli. W wyjściowym składzie tego zespołu mogliśmy oglądać aż dwóch Polaków — Adama Dźwigałę oraz Arkadiusza Pyrkę. Biało-czerwony akcent mieliśmy także po drugiej stronie barykady, w końcu szkoleniowcem „Źrebaków” jest Eugen Polański, czyli wychowany w Niemczech 19-krotny reprezentant Polski.

Ozdobą tego spotkania zostało piękne trafienie Kevina Stögera z rzutu wolnego, dzięki któremu zespół Polańskiego wyszedł na prowadzenie. W drugiej połowie trafienie ustalające wynik spotkania na 2:0 dorzucił Franck Honorat. Polacy zaliczyli bezbarwny występ i nie wpłynęli specjalnie na przebieg meczu. Dźwigała opuścił boisko w 67. minucie, zaś Pyrka został zmieniony na dwie minuty przed upływem podstawowego czasu gry. Kolejna porażka oznacza dla zespołu z Hamburga pozostanie na miejscu barażowym ze stratą jednego oczka do piętnastego Werderu Brema.

Kamil Grabara na ratunek

Czy w obecnym sezonie Bundesligi jest drużyna, która rozczarowuje bardziej niż VfL Wolfsburg? Patrząc na same wyniki, wydaje się, że nie. Drużyna z Dolnej Saksonii nie tylko gra mało atrakcyjny futbol, ale również zalicza kompromitujące rezultaty. Spośród dziesięciu ostatnich meczów ligowych „Wilki” zdołały wygrać tylko raz, minimalnie pokonując zespół St. Pauli. W międzyczasie zdarzyły im się kompromitujące porażki 4:0 ze Stuttgartem oraz przede wszystkim 8:1 z Bayernem Monachium. Efekt jest taki, że Wolfsburg zleciał na 17. miejsce w tabeli i wyprzedza w niej tylko słabiutkie Heidenheim.

Wygrana z grającym powyżej oczekiwań Hoffenheim mogłaby otworzyć podopiecznym Dietera Heckinga drogę do wyjścia na prostą. Przez pewien czas wydawało się nawet, że jest na to szansa. Hoffenheim zdecydowanie przeważało w statystyce oddanych strzałów (21 do 4) oraz goli oczekiwanych (1,78 do 0,27), jednak dobrze dysponowany Kamil Grabara przez długi czas utrzymywał Wolfsburg na powierzchni. Pierwszą okazję do wykazania się miał w 26. minucie, kiedy zatrzymał Woutera Burgera, który próbował go pokonać strzałem głową z pięciu metrów. Niecały kwadrans później Fisnik Asllani zaskoczył Polaka strzałem z dystansu, ale ten instynktownie wybił piłkę ponad poprzeczkę.

20 minut po przerwie doszło do niespodziewanego odwrócenia ról. Hoffenheim, które było dotychczas stroną dominującą, nagle musiało gonić wynik po trafieniu głową Konstantinosa Koulierakisa. Gracze z Sinsheim robili wszystko, żeby odwrócić niekorzystny wynik i w końcu dopięli swego. Co prawda Grabara zdołał jeszcze obronić groźne uderzenia Kramarica i Burgera, ale przy strzale Grischy Prömela, który dał Hoffenheim wyrównanie, był już bezradny. Wolfsburg skończył więc z jednym, a nie z trzema punktami, chociaż gdyby nie interwencje Grabary, wynik ten mógłby się diametralnie różnić.

Występ polskiego golkipera zebrał oczywiście pozytywne recenzje w niemieckich mediach. „Kicker” przyznał mu nawet tytuł zawodnika meczu, oceniając występ reprezentanta Polski na 2. Przypomnijmy, że w Niemczech jedynka oznacza klasę światową, zaś szóstka — występ poniżej krytyki.

Niezły występ Kamińskiego

Przed tygodniem Jakub Kamiński trafił do siatki w meczu z Borussią Dortmund, przerywając tym samym ponad trzymiesięczną passę bez ligowego gola. Dobra dyspozycja Polaka przeniosła się także na sobotnie starcie z Hamburgerem SV. Najpierw jednak gracze FC Köln byli musieli gonić wynik po tym, jak Fabio Vieira pokonał Martina Schwabe delikatnym lobem.

Kibice nie musieli jednak długo czekać na wyrównanie. W doliczonym czasie pierwszej połowy Kamiński dośrodkował piłkę z rzutu rożnego, a ta po przedłużeniu van den Berga trafiła pod nogi Saida El Mali, który wpakował ją do siatki. Tym samym reprezentant Polski zaliczył asystę drugiego stopnia przy golu, który w ostatecznym rozrachunku zapewnił Kolończykom cenny remis.

Choć Kamiński nie dopisał do swojego dorobku bramki ani asysty, lokalne media doceniły jego postawę. Chociażby „Koelniche Rundschau” przyznał mu solidną ocenę 3. Wyżej ocenieni zostali tylko Eric Martel oraz strzelec bramki, Said El Mala. Jeszcze lepiej, bo na 2,5 występ Polaka ocenił „Koelner Stadt Anzeiger”, zwracając uwagę na to, że jak zwykle był najbardziej widocznym ofensywnym graczem Kolonii. Z kolei „Express” docenił starania Polaka, doszukując się jednocześnie pewnych niedociągnięć. „Jeśli ktoś próbował coś zdziałać, to właśnie on. Nie jest łatwo go zmęczyć. Koniec końców wiele jego akcji nie było jednak wystarczająco zdecydowanych” – czytamy.

Epizodyczna rola Potulskiego

Symboliczne wspomnienie należy się także krótkiemu występowi Kacpra Potulskiego. Jego FSV Mainz pokonało Werder Brema 0:2, ale Polak po raz drugi z rzędu zaczął spotkanie na ławce rezerwowych. Pojawił się na murawie dopiero w 81. minucie, kiedy wynik był już praktycznie przesądzony i nie zdążył się odznaczyć niczym szczególnym. Zwycięstwo w bezpośrednim pojedynku z Werderem pozwoliło Mainz wyprzedzić w tabeli Bremeńczyków i przynajmniej na chwilę odkleić się od grupy walczącej o utrzymanie w Bundeslidze.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze